Stalker. Interpretacja

scenariusz i reżyseria: Antoni Ferency

premiera: 30 kwietnia 2015

Antoni Ferency, młody dramatopisarz i reżyser tworzy metateatralny spektakl rozgrywający się pod koniec XXI wieku w jednym z najmniejszych i najnowocześniejszych stołecznych teatrów. Widzowie zostają wprowadzeni w pracę aktorów przygotowujących interpretację filmu „Stalker” Andrieja Tarkowskiego. Przedstawienie Ferencego w ironiczny sposób podejmuje temat teatru przyszłości i widza nowej generacji. Stawia pytania o teatralny kanon i możliwość wspólnoty teatralnej w czasach powszechnego streamingu i nawyku watch on demand. Może za 50 lat teatr będzie jedną z wielu mobilnych aplikacji instalowanych w pakiecie z mediami społecznościowymi?

obsada: Bartłomiej Firlet, Sławomir Grzymkowski, Izabela Gwizdak i Wiktor Korzeniewski, Filip Kęsicki (słuchacz Ogniska Teatralnego Teatru Ochoty).

opracowanie dźwiękowe: Zofia Moruś
charakteryzacja: Ali Kosoian-Koźbielska, Marta Szczerkowska, Agata Sokulska, Aleksandra Foka Przyłuska
kostiumy: Svenja Gassen
asystent kostiumografa: Irmina Olszewska
asystent reżysera: Milena Stryjewska
koordynacja produkcji: Damian Kalita
realizacja światła Witold Juralewicz, Zofia Krystman
realizacja dźwięku: Piotr Trojanowski
obsługa techniczna: Marcin Chojnacki
garderobiana: Magdalena Adamczyk

Czas trwania spektaklu: 60 min. (bez przerwy)


Premierą „Stalkera” jego twórcy puszczają diabelskie znaki do ks. Oko. Oto bowiem na scenie mamy rok 2077. Epoka postgenderowa, nikt już nie wie, jaką ma płeć, i nawet go to nie obchodzi. Nikt też nie pamięta, poza reżyserem, jak wygląda teatr robiony dla żywego widza. Ta zabawna powiastka z pogranicza filozofii sztuki i felietonu humorysty jest wcale starannie pomyślaną krytyką teatru (z licznymi aluzjami personalnymi), który przestał się martwić o odbiorcę. Kluczową rolę w spektaklu nawiązującym do dzieła Andrieja Tarkowskiego odgrywa reżyser w wykonaniu Sławomira Grzymkowskiego. Boryka się on z ustaleniem swojej tożsamości, a przede wszystkim walczy o powrót teatru publiczności. Dobra okazja, aby po długotrwałym remoncie odwiedzić Teatr Ochoty, czyli dawną legendarną placówkę Haliny i Jana Machulskich przy ul. Reja.

„Teatr z widzem czy bez widza”
Tomasz Miłkowski
Przegląd nr 21/18.05


Stalker. Fot. Robert Mainka

Dodaj komentarz